pl en

  Punktem wyjścia amerykańskiej szkoły pejzażu był tzw. realizm abstrakcyjny, który powstał w XIX wieku w Kalifornii. Początkowo fotografia amerykańska pozostawała pod wpływem fotografii i malarstwa europejskiego. Fotograficy poszukiwali światła, nastroju, piękna. W latach 50. XIX wieku szybki rozwój ekonomiczny Kalifornii spowodował duży napływ emigrantów. W celu dokumentowania zachodzących tam zmian, poszukiwano fotografów. Uczestniczyli oni w badaniach geologicznych, przy okazji odkrywając nowe krajobrazy. Z pasji fotografowania krajobrazów, skał, faktur ułożonych w plastyczne kompozycje powstał realizm abstrakcyjny.

  Bardzo duży wpływ na amerykańską fotografię pejzażu wywarł Alfred Stieglitz, szczególnie jego teoria czystej fotografii, gdzie widzenie staje się decydującym czynnikiem twórczym. Wylansowana przez niego idea ekwiwalentności “uznaje fotografię artystyczną za sumę emocjonalnej reakcji i poczucie jedności fotografika
z fotografowanym obiektem lub sceną. Jest to niedokumentalne podejście, pozostawiające otwarte możliwości dalszej metaforycznej interpretacji". Według Stieglitza, fotografowane przedmioty zmieniają swoje znaczenie, odzwierciedlając przeżycia fotografa. Powinny rozbudzić w odbiorcy emocje.

  To co Alfred Stieglitz zapoczątkował, Edward Weston rozwinął. W jego początkowych fotografiach można dostrzec poszukiwanie pięknej formy. Później, po 1929 roku, kiedy przeprowadził się do Carmel w Kalifornii, odnalazł niezwykłe skały, które zainspirowały go do szukania ekwiwalentów. Fotografie natury stały się pretekstem do ukazywania własnych uczuć.

  Legendarną postacią amerykańskiej fotografii krajobrazowej jest Ansel Adams. Posiadał niezwykłą wrażliwość na piękno przyrody. W ciągu swego życia sfotografował wszystkie parki narodowe Stanów Zjednoczonych. Tak jak pierwsi odkrywcy i fotograficy, Adams był również zauroczony Kalifornią. Tam zrobił najwięcej zdjęć.

  Ansel Adams stworzył system strefowy, który pozwalał uzyskiwać odbitki bardzo ostre we wszystkich elementach, o dużej rozpiętości tonalnej i bardzo wysokiej jakości technicznej. Adams wykładał w California School of Fine Arts, a system strefowy był ważnym tematem jego zajęć.

  Przez pewien czas prowadził plenery i wykłady razem z Minorem Whitem. Jednak White od początku poszukiwał czegoś innego niż Adams. Pociągała go duchowość, chciał “być artystą duszy".

  Minor White rozróżniał dwa rodzaje fotografii: kreacyjną i ekspresyjną. Zdjęcia kreacyjne są efektem indywidualnych skojarzeń i mają oddawać to, co autor sobie wyobraża. White był zdania, że “na zdjęciach robionych nawet przy minimum świadomej kontroli, przeważnie uwidacznia się brzydota i wszelkie wewnętrzne schorzenia fotografa". Uznawał tylko fotografię ekspresyjną, powstającą intuicyjnie,
z czystego spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Teoria ekwiwalentności Stieglitza była dla White'a punktem wyjścia. Minor White na swej twórczej drodze szukał inspiracji w religii. Czasami doznawał stanów “bliskich mistycznym”, jednak ciągle szukał metody, która pozwoliłaby mu dotrzeć do transcendencji. W 1955 roku White zetknął się z filozofią Dalekiego Wschodu. Odkrył, że człowiek żyje w świecie złudzeń, które sam tworzy. Złudzeń wynikających z przywiązania do rzeczy materialnych,
z pożądania lub chęci posiadania, będących źródłem nieprawidłowych myśli
i czyniących z człowieka niewolnika o niskim stanie świadomości. White zaczął medytować. Jednak żeby wyrwać się ze “śpiączki”, przejść i pozostać w stanie wyższej świadomości, potrzebna jest ciągła praca nad sobą. Stale trzeba od siebie odsuwać niepotrzebne myśli, tworzące złudzenia, oraz patrzeć bezpośrednio, bez intelektualnych skojarzeń. White pragnął, by jego fotografie wypływały ze stanu harmonii, w jakim się znajdował. W jego zdjęciach jest wyczuwalne silne napięcie
i różnorodność emocji. Dla White'a fotografia była inspiracją i esencją życia.

  Jednym z najbardziej znanych uczniów White'a był Paul Caponigro. Podobnie jak jego nauczyciel, Caponigro szukał fotografii w transcendencji. Pragnął przede wszystkim uzyskać taki “stan serca", który umożliwi mu dostęp do głębszej, instynktownej wrażliwości. Obserwując “nieruchome i milczące" pejzaże, starał się wyczuwać ich ukrytą emocjonalność. Łącząc swoją “wewnętrzną ciszę"
z nieruchomymi siłami życia, Caponigro przenikał do tajemnicy istoty bytu. Debiutancką serię zdjęć, opublikowaną w 1958 roku w kwartalniku fotograficznym “Aperture", zatytułował “Doświadczenia z bezkresem". Zdjęcia różnych fragmentów cmentarza nawiązywały do innego – niewidzialnego, ale wyczuwalnego świata. Głębokie, osobiste zjednoczenie wypływające z wewnętrznej ciszy, było głównym motywem w twórczości Caponigro. Szukając źródła wyobraźni, zadawał sobie pytanie “skąd biorą się obrazy?”. Czy ukryte są w człowieku i czy on potrafi korzystać z tego źródła? Dostrzegając realność i zależność fotografii od świata zwenętrznego, szukał środków, za pomocą których mógłby dotrzeć do wewnętrznych prawd, poza powierzchowną wizję rzeczy. Uważał, że zbyt dosłowne pojmowanie rzeczy, oparte
o wyuczone reguły, przeszkadza lub wręcz uniemożliwia głębokie doznawanie. Według Caponigro, obrazy już istnieją na innym poziomie, musimy je tylko odebrać
z naszej wyobraźni, która w tym momencie się ujawnia. Fotografując naturę, Paul Caponigro wyczuwał jeszcze raz siły tworzące te formy. W ten sposób poszukiwał harmonii między samym sobą, a zewnętrzną realnością. Fotografia była dla niego miejscem spotkania wieczności w przemijalności, wypływającym z bezpośredniego zbliżenia z naturą.

  W czasie podróży po Irlandii natknął się na dolmen, który wywarł na nim tak duże wrażenie, że postanowił skupić swoją uwagę głównie na megalitach. W kamiennych blokach odkrył uśpioną energię. Skały były dla niego czującymi bytami, a on w stanie wewnętrznego uspokojenia czekał, aż zostanie “porwany" w ich rytm. W pulsującej ciszy odnajdywał transcendentalną jedność. Dla Caponigro najważniejsze są te zdjęcia, które czuł, że musi zrobić w tym, a nie w innym momencie – fotografie wynikające z zespolenia, wykraczające poza zewnętrzną obrazowość. Podsumowując swoją pracę, Caponigro napisał: “Rzeczywista twórczość jest sprawą wewnętrzną. Spokój i równowaga wewnętrzna są najważniejszymi towarzyszami
w rzemiośle, które uprawiam".

  Większość ludzi potrzebuje na swojej drodze przewodnika – moim stał się Marian Schmidt.

  Najlepsze zdjęcia Mariana Schmidta powstały “z sublimacji napięcia – można je określić »alikwotami rzeczywistości« – to wydobyta z chaosu harmoniczność, górne, ledwie słyszalne tony, tutaj niespodziewanie nagłośnione". Dotyczy to zarówno jego wcześniejszych fotografii ulicznych, jak i najnowszych pejzaży. Swoje silne przeżycia Schmidt tłumaczy na doprowadzony do perfekcji język wizualny. W tym celu rozwinął
i udoskonalił system strefowy Ansela Adamsa.

  Abstrakcyjność kamiennych form daje odbiorcy niezależność interpretacji. Świat Mariana Schmidta jest “pełen iluzji, tajemnicy, nieodgadnionych egzystencji". Według niego, “artysta jest tylko instrumentem, który odbiera Energię i przenosi ją do swego dzieła", natomiast “z prawdziwego dzieła emanuje energia, która potrafi na chwilę przenieść odbiorcę do raju".

  Moja wrażliwość rozwijała się z pasji obcowania z naturą. Podczas obserwacji przyrody odczuwałem czasami jej niezwykłą bliskość. W przyrodzie odnajduję bezczasowość.

 Jego Świątobliwość Dalajlama napisał:

“Kwitnące drzewo jesienią staje się nagie i bezlistne. Piękno zmienia się w brzydotę, młodość w starość, wada w cnotę. Rzeczy nigdy nie pozostają niezmienne i tak naprawdę nic nie istnieje. W taki sposób zjawiska
i pustka istnieją równocześnie."

  W swoich zdjęciach staram się odnaleźć “rytm miejsca, a potem poruszać się
z nim". Nie zadaję pytania o sens jego istnienia.

 

Bibliografia

1.     Karen Blixen, Pożegnanie z Afryką, Muza, Warszawa 2002

2.     Paul Caponigro, Katalog do wystawy w Starej Galerii ZPAF, Warszawa 1983

3.     Dalajlama, Ścieżka do spokoju, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2003

4.     Ewa Popiołek, Alikwoty rzeczywistości, Fotografia 6/2001

5.     Grzegorz Przyborek, Między realnością a metafizyką: O nowej fotografii Mariana Schmidta, Fotografia 10/2002

6.     Marian Schmidt, Niecodzienne rozmowy z Księdzem Janem Twardowskim, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000

7.     Marian Schmidt, Tao fotografii Minora White’a, Format 3/2002

8.     Minor White, Rites & Passages, Aperture, New York 1978